Mamo, przyjedź, umieram (2/2)

16 września 2014 Bez kategorii 0

Polecamy rozmowę z Mecenas Justyną Flankowską, inicjatorką i organizatorką Kongresu „Komunikacja w procesie leczenia”

Flankowska wspólnie z mecenas Moniką Berestecką prowadziła głośną sprawę Edyty Terki, w której Sąd Okręgowy oraz Apelacyjny we Wrocławiu po raz pierwszy w Polsce zasądził na rzecz poszkodowanej rekordowe 1,2 mln zł odszkodowania i zadośćuczynienia oraz 13 tys. zł renty miesięcznie. Rozmawiamy z nią o przyczynie problemów komunikacyjnych na linii pacjent-lekarz oraz o tym, jak organizacja Kongresu może pomóc w usprawnieniu tej komunikacji.

Tutaj znajdziesz pierwszą część wywiadu

Jakie błędy medyczne najczęściej popełniają lekarze?
Klasyczny błąd medyczny oznacza naruszenie zasad wykonywania zawodu i zdarza się niezwykle rzadko – szczególnie w Polsce, gdzie wykształcenie lekarzy jest na wysokim poziomie. Znacznie częściej dochodzi do zwykłych zaniedbań. Można wyodrębnić cztery kategorie błędu: a) błąd diagnostyczny (błędna diagnoza co do choroby lub jej braku), b) terapeutyczny (choroba dobrze rozpoznana, ale zalecone złe leczenie), c) organizacyjny (dotyczy szpitali, gdy błędna organizacja pracy naraża pacjenta na uszczerbek zdrowiu, np. za mało pielęgniarek, brak koniecznej aparatury) oraz d) wyboru (niewłaściwy dobór personelu medycznego, np. bez wymaganych kwalifikacji). Wszystkie te kategorie błędu są równoważne i prowadzą do odpowiedzialności zawodowej (przed rzecznikiem odpowiedzialności zawodowej), odpowiedzialności cywilnej oraz odpowiedzialności karnej.
Wspomniała Pani, że częściej zdarzają się zaniedbania.
Tak. Zaniedbanie jest tak naprawdę zwykłym niedbalstwem w wykonywaniu zawodu. Powszechnie uważa się, że jedynie poważny błąd medyczny może prowadzić na salę sądową. Tymczasem częściej sprawy sądowe dotyczą zwykłych zaniedbań i w takich przypadkach sądy zasądzają równie wysokie zadośćuczynienia, odszkodowania i renty.
Jakie zdarzenia możemy zakwalifikować jako zaniedbanie?
Na przykład usunięcie lewej nerki zamiast prawej, pozostawienie chusty w brzuchu pacjenta podczas zabiegu operacyjnego, pomylenie ampułek z lekarstwami, nieprzeliczenie narzędzi chirurgicznych po zabiegu operacyjnym. Zaniedbania w tak prostych rzeczach mogą prowadzić do tragedii.
A lekarz, który popełnił błąd, jest bezkarny.
Tak było jeszcze kilka lat temu. Wynika to trochę z historii. Przed wojną lekarze cieszyli się ogromnym szacunkiem, a w naszym systemie prawnym trudno było egzekwować jakiekolwiek odszkodowania. Nie było nawet takiej świadomości.
Kiedy więc ta sytuacja zaczęła się zmieniać?
Na początku lat 90. XX wieku rozpoczęły się procesy cywilne. Sądy przyznawały wtedy wyjątkowo małe kwoty zadośćuczynienia, zupełnie nieadekwatne do poniesionego przez pacjenta uszczerbku na zdrowiu, w istocie deprecjonujące najwyższe dobro jakim jest zdrowie i życie ludzkie. Mimo to liczba spraw sądowych znacząco rosła. Znajdowały one również swój finał w Sądzie Najwyższym, który stanął na stanowisku, że za uszczerbek na zdrowiu pacjenta oraz za śmierć pacjenta należy się słuszne zadośćuczynienie i odszkodowanie. 2-3 lata temu sądy zaczęły ferować wyroki uwzględniające roszczenia pacjentów, sięgające kilkuset tysięcy złotych. Jest to stosunkowo nowa rzeczywistość dla środowiska medycznego.
Czyli lekarze jednak nie są bezkarni?
Okazuje się, że odpowiedzialność lekarska jest realna. Brakuje jednak wiedzy, za co personel medyczny bądź szpital odpowiada prawnie i w jakim przypadku. Warto zaznaczyć, że nie każde uchybienie lekarskie skutkuje odpowiedzialnością prawną. I o tym właśnie chcemy porozmawiać na Kongresie.
Jaka jest rola prawników w Kongresie?
W przypadku zdarzeń medycznych współpraca lekarzy i prawników jest niezwykle cenna. Prawnik musi czasem wystąpić w obronie pacjenta przeciwko lekarzowi. Oba te zawody posługują się dość hermetycznym językiem. Często sędziowie i biegli zastanawiają się, co druga strona miała na myśli. Nie tylko lekarze powinni być świadomi swojej odpowiedzialności, ale też prawnicy powinni zrozumieć sytuację, wyzwania i ograniczenia systemu medycznego. Integracja tych dwóch niezależnych środowisk jest bardzo potrzebna.